Odbijamy w głąb
lądu. Kierunek Stenkjer. Robi się ciemno, grupa 6-ciu
motocyklistów nie jest już "nie zauważalna"
i nieco trudniej znaleźć darmowy lokal na dziko, a
dodatkowo rejon jest tam bardziej zamieszkały.Szerokość
geograficzna już inna i zmrok zapada nieznacznie. Na
stacji zakupy piwka i powolutku szykujemy się na nocleg.
|
W drodze "na
nocleg" potykamy się o łosia, jaki zrobił sobie
kolacyjkę w świeżej zielenince. Jedynie co mu nie
grało, to sześciu facetów na motocyklach przy brzegu stołu.
I wszyscy pstrykali ... |
Nocleg udało się
"wynaleźć" nad jeziorkiem Lekdalsvanten ale
tak wiało, że rozbijanie namiotów trochę się
urozmaiciło. Woda w jeziorku była jednak ciepła więc
dokonaliśmy obrzędu Ablucji - prychając jak młode
źrebaki, tj. jak młode łosie. Potem były rozmowy i
zapadła decyzja - Odłączamy się z Adamem i
najkrótszą drogą wracamy do kraju. Trapi znowu
zaczął trochę niedomagać ...Z samego rana wyrywamy
do domu ..
Śniadanko w promieniach słońca - a facet na zdjęciu -
przerośnięty Wiking zajął się myciem szyb w naszych
rumakach.
|
Boski przesmyk, świeżo zbudowana droga
koło jeziora Feren. Ostatnia na terenie Norwegii
kąpiel. |
Ostatni rzut oka na
Norwegię - i wpadamy do Szwecji drogą E14. Też
ładnie, ale już nie te klimaty, choć zakrętów do
upojenia.Tu i ówdzie pojawiają się śmieci - rzecz
prawie nie do pomyślenia w Norwegii. Postojów pilnują
wredne muchy, więc na południową drzemkę rozbijam
namiot by się od nich uwolnić. Warto było. Adama kilka
użarło choć bronił dostępu chrapaniem ... ;-) |
Napewno już wiecie,
ale drogi w Norwegii i Szwecji są bardzo
"ostre". Prekonał się o tym Maślak już w
połowie drogi, a Adam pod koniec. I nie byśmy szaleli -
ot po prstu się tak zdierają i już. Nie warto tam
wjeżdzać na zużytych oponach bo usługa założenia
jest wyjątkowo droga ...Szwecja przywitała nas
deszczem i lało już do wieczora. Nocujemy "u
Szweda" w domku za bardzo przyzwoitą dla nas
kwotę. Za oknem wieje i leje - a my wcinamy kisielek
żórawinowy - bajka !.
|
Rano troszkę
jeszcze straszyło deszczem, ale potem - akurat na
obiadek się przetarło.
Po lewej typowy szwecki parking turystyczny.Po drodze
jeszcze mostek graniczny jaki kiedyś dzielił Szwecję
od Danii. Ponoć kultowe miejsce - kamień też ponoć
bardzo historyczny i wielce mistyczny.
|
Prom z Karlskrona
wieczorem. Zwiedzamy miasteczko - malownicza twierdza na
skałkach. W porciku żeglarskim robimy "Ostatnią
wieczerzę" z wszystkich resztek. Przeliczyliśmy
się ze swoimi możliwościami i resztę oddajemy
ptaszkom. Ot i po
wyjeździe.
Jak będzie zdrowie, kasa i czas - znowu tu wrócę...
|